Prezes pewnej dużej firmy, Francuz, miał słabość do kosztownych firmowych garniturów. Używał ich zwykle dość długo, ale jako człowiekowi praktycznemu i oszczędnemu trudno mu było rozstać się z wysłużonym przyodziewkiem, który powinien trafić na śmietnik. Wśród swoich najbliższych współpracowników spopularyzował więc zwyczaj odpłatnego przekazywania niepotrzebnych rzeczy. Schemat działał w jedną stronę: szef sprzedawał za 50-70 proc. początkowej wartości używane garnitury uszczęśliwionym dyrektorom i członkom zarządu. Wszystko byłoby świetnie, gdyby francuski prezes nie miał dwóch metrów wzrostu, a w jego otoczeniu nie dominowali osobnicy nie przekraczający 1,7 m, a w dodatku dość mocno zaokrągleni. Nietrudno sobie wyobrazić, jak wyglądały firmowe posiedzenia, na których wierny pierwszy krąg pojawiał się w marynarkach szefa - zwykle stanowczo za długich i nie dopinających się na brzuchu. Jedno jest pewne - szef korzystnie odprzedawał starzyznę i w dodatku miał niezłą zabawę, patrząc na wierną gwardię. :)
Marynarka szefa
You are missing some Flash content that should appear here! Perhaps your browser cannot display it, or maybe it did not initialize correctly.
You are missing some Flash content that should appear here! Perhaps your browser cannot display it, or maybe it did not initialize correctly.
Najświeższa ankieta
Najczęściej komentowane
-
ilość komentarzy: 1,132
-
ilość komentarzy: 150
-
ilość komentarzy: 50

Dodaj nowy komentarz