Nerwowość i niezdecydowanie widoczne były wczoraj na europejskich parkietach przez cały dzień. Na tym tle nasz indeks największych spółek wykazywał sporą niezależność, przebywając na minusie jedynie przez ponad dwie godziny i wykorzystując do zwyżki każdą okazję. Złośliwi mogą się uśmiechać, że ustępował tylko wskaźnikom w Atenach i Rydze, jednak uporu bykom w obronie poziomu 2300 punktów odmówić nie można i nie towarzystwo się liczyło, ale powstrzymanie przeceny wbrew niekorzystnym okolicznościom.
Polska GPW
Inwestorzy na warszawskim parkiecie zaczęli wtorkową sesję dość odważnie. Nie wytrzymały dopiero wówczas, gdy wskaźnik we Frankfurcie zwiększył stratę do 0,8 proc. W pierwszej fazie sesji liderem wzrostów były papiery KGHM, które zyskiwały 1,7 proc., odrabiając połowę poniedziałkowej straty. Po ponad 1 proc. rosły walory Pekao i PKO. W czasie przyspieszenia fali spadków najmocniej, po ponad 3 proc., traciły akcje BRE i BZ WBK. Tylko nieznacznie ustępowały im papiery Lotosu, zniżkujące o 2,7 proc. Jako jedyne spośród największych spółek przecenie nie poddawały się walory PZU, zwyżkując o 0,5-0,8 proc. Podobnie jak w poniedziałek bykom udało się powstrzymać spadki, gdy WIG20 zbliżył się do poziomu 2300 punktów, tracąc niemal 1 proc. Końcówka sesji znów była bardzo nerwowa i przebiegała w rytm zmian na Wall Street. Ostatecznie wskaźnik największych spółek zniżkował o zaledwie 0,2 proc., indeks szerokiego rynku stracił 0,1 proc., a mWIG40 i sWIG80 zakończyły dzień na poziomie poniedziałkowego zamknięcia. Obroty przekroczyły 2,1 mld zł.
Giełdy zagraniczne
Po poniedziałkowych mocnych spadkach na giełdach naszego regionu początkowo sytuacja była dość dobra, jednak optymizm szybko topniał. Indeks w Budapeszcie zyskiwał nawet 1,6 proc., ale utrzymać tego poziomu nie był w stanie zbyt długo. Najlepiej zachowywał się moskiewski RTS, który rósł momentami o 2 proc. Jednak już po pierwszej godzinie skala zwyżki zmniejszyła się o połowę. W Bukareszcie i Sofii wskaźniki spadały po 0,2-0,4 proc. Po prawie 5,5 proc. wczorajszym spadku straty odrabiał wskaźnik w Atenach, zwyżkując 1,5-2 proc. Z kolei 1 proc. tracił indeks w Madrycie. Wraz ze spadającym DAX-em sytuacja uległa „ujednoliceniu” i wszystkie indeksy znalazły się zdecydowanie pod kreską. Tuż po godzinie 16.00 indeks w Paryżu tracił 1,5 proc., w Londynie spadał o 1 proc. a we Frankfurcie zniżkował o 0,9 proc.
Waluty
Zmniejszył się wyraźnie zakres zmian kursu euro. Po ustanowieniu wczoraj dołka na poziomie 1,187 dolara podejmuje nieśmiałe próby wzrostu, jednak nie zdołało przedrzeć się powyżej 1,2 dolara. Wciąż nie widać bodźca, który mógłby spowodować większe odreagowanie. Można mieć jedynie nadzieję, że chwilowo nie zobaczymy kolejnych rekordów słabości. O ile nie dotrze na rynek kolejna niepokojąca informacja lub choćby plotka, których ostatnio nie brakuje.
Uspokojenie sytuacji widoczne jest także na naszym rynku. Kurs dolara poruszał się wczoraj na początku dnia w przedziale 3,44-3,47 zł i rysuje się łagodna tendencja spadkowa. Za euro trzeba było rano płacić około 4,14 zł, a odchylenia od tego poziomu nieznacznie przekraczały 1 grosz. Franka wyceniano na 2,97-2,99 zł, jednak wciąż widoczne było niebezpieczeństwo przekroczenia poziomu 3 zł. Tuż przed południem bariera ta została przełamana, przez moment także kurs dolara zbliżył się do 3,5 zł. Jednak dość szybko sytuacja powróciła do stanu sprzed tego „wyskoku”.
Podsumowanie
Na naszym rynku dość nieoczekiwanie widoczny był wczoraj spory optymizm i wyjątkowa odporność na niekorzystne sygnały płynące z otoczenia. Nieczęsto w ostatnim czasie zdarzała się nam taka „niezależność”. Można podejrzewać, że istotnym bodźcem do takiego zachowania była chęć obrony przed spadkiem indeksu największych spółek poniżej poziomu 2300 punktów. Pod koniec maja indeks znalazł się niżej jedynie przez dwa dni, po czym nastąpiło dynamiczne odbicie. Do powtórki tego scenariusza nasza „wewnętrzna” siła może jednak okazać się niewystarczająca. Wczoraj pomocy zza oceanu się nie doczekaliśmy
Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance
Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Dodaj nowy komentarz