Niektórzy szefowie muszą być we wszystkim najlepsi. O takiej słabości jednego z partnerów w polskiej filii międzynarodowej firmy doradczej doskonale wiedzieli wszyscy pracownicy. Ci którzy nie zorientowali się dostatecznie szybko, po prostu tracili pracę. - Śmiesznie wyglądały imprezy integracyjne, których nieodłączną częścią były mecze piłki nożnej - wspomina jedna z pracownic. - Szef, niski mężczyzna po pięćdziesiątce, z co najmniej czterdziestokilogramową nadwagą, pokonywał całe boisko, kiwając wysokich, muskularnych trzydziestolatków. W końcu, zasapany, dobiegał do bramki przeciwnika, gdzie bramkarz starał się mu nie przeszkadzać tak długo, póki piłka nie znalazła się w siatce. :)

Dodaj nowy komentarz